Statystyki
| Oficjalna nazwa: | XXIV MARATON WARSZAWSKI PAMIĘCI MARKA KOTAŃSKIEGO |
| Data: | 26 października 2002 |
| Bieg ukończyło: | 307 osób, w tym 11 (3,58%) kobiet |
| Zwycięzcy: |
Mężczyźni: 1. Dimitrijs Slesarionoks (Łotwa) - 2:30:02
Kobiety: 1. Marlena Żołnowska (Warszawa) - 3:36:19 |
| Rezultaty: | Czas środkowego zawodnika - 3:50:30 |
| Obcokrajowcy: | Łącznie - 15 (4,89%) |
Relacja
Rok 2002 przeszedł do historii polskiej piłki nożnej - nasza reprezentacja zakwalifikowała się do finałów mistrzostw świata po 16-letniej przerwie. Przeszedł też do historii Maratonu Warszawskiego - tak jak w powiedzeniu: "Co cię nie zabije to cię wzmocni" - narastający z każdym kolejnym rokiem kryzys maratonu na przełomie dwóch tysiącleci zaowocował zapaścią bliską śmierci, a potem... całkowitym odrodzeniem się imprezy.
W roku 2002 dotychczasowi organizatorzy Maratonu Warszawskiego oficjalnie ogłosili, że bieg się nie odbędzie. Powód - brak środków. Po 23 latach miało zabraknąć maratonu w stolicy Polski. I wtedy nastąpił cud pierwszy - wśród biegaczy zebrała się kilkuosobowa grupa, która postanowiła mimo wszystko zorganizować bieg maratoński. Cel był jasny - podtrzymać niemal ćwierćwiekową tradycję i nie dopuścić do jej przerwania. Cud drugi nastąpił, gdy całość imprezy udało się zorganizować (łącznie ze znalezieniem sponsorów!) w ciągu niecałych dwóch miesięcy. Cudem trzecim była reakcja biegaczy - okazało się, że powszechnie krytykowany za brak profesjonalizmu Maraton Warszawski jest potrzebny i na starcie stanęło kilkaset osób! Mimo że 24-ta edycja była najmniejszą w historii to jej uczestnicy do dziś wspominają ją z taką samą nostalgią jak pierwszy maraton z roku 1979.
A było co wspominać. Bieg rozgrywany był o zmierzchu (to był jeden z pomysłów nowych organizatorów), na jedenastu pętlach (by usprawnić organizację i obniżyć koszty), w dodatku przy zacinającym deszczu i chwilami huraganowym wietrze (tu już udział organizatorów był znikomy). Biegnącym przygrywała muzyka, a pętle w Parku Saskim oświetlonym (nie wszędzie) światłem z latarń były niezapomnianym przeżyciem. Nagrody były niemal takie same, jak w roku 1979 - plecaki i torby sportowe. Co najważniejsze - wszyscy bawili się znakomicie niemal do samej północy. O tym, jaki szum udało się wytworzyć wokół "partyzanckiego" (taka nazwę ukuli sami uczestnicy biegu) maratonu świadczy fakt, że wejścia na żywo z trasy robiła radiowa Trójka.
Pliki do pobrania
