Szybki skok

Ania Borg - mój pierwszy półmaraton

Po 14 tygodniach mojej przygody z bieganiem ukończyłam mój pierwszy poważny bieg - Półmaraton Warszawski! Jestem z siebie bardzo dumna, bo nie ukrywam (teraz mogę się już do tego przyznać) były dni, kiedy bardzo się bałam, że nie dam rady dobiec do mety...

 


Moje przygotowania rozpoczęłam pod koniec grudnia ub. roku, zaraz po przyłączeniu się do KTB (Kobiecego Teamu Biegowego). Decyzja o starcie w półmaratonie, nie ukrywam, nie była łatwa…wiele osób z mojego otoczenia dziwiło się, gdyż nigdy nie lubiłam biegać…, a tymczasem miałam pokonać dystans półmaratonu, ponad 21 km!

Postanowiłam udowodnić sobie i innym, że jednak dam radę.  Przygotowania rozpoczęłam od części teoretycznej, czytałam wszystko co tylko znalazłam o bieganiu. Przeczytałam m.in. książkę p. Jerzego Skarżyńskiego „Biegiem przez życie” oraz Jeff’a Gallowaya „Halfmarathon – you can do it!”. W treningu stosowałam metodę Gallowaya – biegu przeplatanego marszem. Biegałam zgodnie z przygotowanym planem i udało się!

Kiedy zaczynałam treningi w grudniu, byłam przekonana, na metę półmaratonu dobiegnę nie wcześniej niż po 4 godzinach. Później miałam nadzieję na „złamanie” 3 godzin, zaś pod koniec przygotować skrycie marzyłam o czasie 2,30 godz., chociaż bałam się, że jest to nierealne....A jednak!

Półmaraton był dla mnie z wielu powodów niezwykłym doświadczeniem. Udowodniłam sobie, że prawie wszystko jest możliwe, bo jeszcze  kilka miesięcy temu wyśmiałabym każdego, kto powiedziałby, że w marcu pobiegnę w półmaratonie. Po drugie, miałam niesamowitą przyjemność biec ramię w ramię z Barbarą oraz Jeffem Gallowayami!!!! Po trzecie, to naprawdę jest niesamowite przeżycie samo w sobie...:-)
Kolejna niespodzianka - nic mnie nie bolało, ani mięśnie, ani stawy, nic! Okazało się, że w poniedziałek mogłam spokojnie funkcjonować w innej rzeczywistości i rzucić się w wir pracy. Teraz, pomimo licznych obowiązków, na bieganie zawsze znajdę czas!